Gruziński klimat w ciągu dnia. Restauracja Georgia zaprasza

0
79
Restauracja Georgia / fot.karolpisze.pl

Codzienne smaki kuchni polskiej, wietnamskiej lub tureckiej to dość częste klimaty wielu miast w Polsce. Właśnie dlatego warto odwiedzać nowe zakątki smakowe, aby poszerzać swoje podboje kulinarne urozmaicając swoje „żywieniowe portfolio”. W poszukiwaniu nowych smaków zawitałem do restauracji Georgia.
 
Pomysł spróbowania kuchni gruzińskiej zrodził się zupełnie spontanicznie i po części przypadkowo. Do wykwintnej restauracji Georgia na Grochowie trafiłem zupełnie przypadkiem, jadąc w gości chciałem coś jeszcze zjeść. Kiedy tylko zobaczyłem logo knajpy postanowiłem wejść do ciekawego świata kuchni gruzińskiej. Zobaczcie co takiego zastałem na miejscu.

Mała Gruzja na Grochowie

Georgia to lokal znajdując się przy samej głównej ulicy Grochowski 237. Nie sposób go nie zauważyć z racji sporego i oświetlonego logo. Po wejściu po prawej stronie od razu mamy lade z kasą oraz różnego rodzaju alkoholami.

Wnętrze restauracji Georgia / fot.karolpisze.pl

Przechodząc dalej widzimy ładną sale z elementami gruzińskich klimatów. Zanim złożyłem zamówienie postanowiłem się rozejrzeć wkoło, aby zobaczyć dokładnie jak wygląda ciepła i klimatyczna Georgia.

Wnętrze restauracji Georgia / fot.karolpisze.pl

Po kilku chwilach otrzymałem bardzo ładnie wykończone menu. Otwierając zastanawiałem się co takiego chciałbym zamówić, ponieważ kuchnia gruzińska to zupełna nowość nie tylko na moim blogu, ale również w moim życiu.

Menu w restauracji Georgia / fot.karolpisze.pl

Przeglądając stronę po stronie próbowałem skupić się również nad formą wymówienia dania, jednak po minucie odpuściłem stwierdzając, że po prostu wskaże Pani kelnerce konkretną pozycje z karty. Gdy już wybrałem, pozostało mi czekać tylko na Panią, aby złożyć zamówienie.

Wnętrze restauracji Georgia / fot.karolpisze.pl
Wnętrze restauracji Georgia / fot.karolpisze.pl

Podczas składania zamówienia od razu poznałem prawidłową formę wymawiania zamówionych przeze mnie dań, jednak z całą pewnością nie powtórzyłbym ich teraz. Kelnerka przyjmując ode mnie zamówienie jako rodowita gruzinka dość sprawnie przyjęła zamówienie i pozostało mi już tylko i wyłącznie czekać na pierwsze danie. Jesteście ciekawi co zamówiłem?

Gruzińska uczta

Nie musiałem długo czekać na dzbanek wody z cytryną i miętą oraz zupę z kawałkami kurczaka. Danie z wyglądu może przypominać jedną z polskich zup. Już po pierwszej łyżce wiedziałem, że jest to polski smakowy odpowiednik szczawiówki w gruzinskim wydaniu. Zamówiona zupa w karcie kryje się pod nazwą Czikhirtma.

Muszę przyznać, że jak nie przepadam za tego typu daniami to tutaj byłem pozytywnie zaskoczony, ponieważ zupie nic nie brakowało. Dobrze przyprawiona, smaczna i budząca apetyt na więcej. Warto dodać, że Czikhirtma to pewnego rodzaju rosół z kurczaka z jajkiem, czosnkiem, octem i kolendrą. Wygląd nie koniecznie wskazuje na szczawiówke, ale smak z pewnością.

Jak już wspominałem pierwsze danie zrobiło apetyt na więcej. Na drugie zamówiłem Odżahuri, czyli kawałki soczystej łopatki marynowanej odpowiednio w białym winie z granatem i cebulą. To wszystko podawane jest na pieczonych ziemniaczkach z papryką, pomidorem oraz nutką pietruszki. Dodatkowo do dania otrzymujemy osobno sos pomidorowy. Danie z pewnością bardzo „kolorowe” jednak nie to jest najważniejsze.

Danie Odżahuri / fot.karolpisze.pl

Odżahuri jest smaczne i doprawione, jednakże delikatnie suche. Jednak sos jest tutaj kluczem do sukcesu. Po wymieszane go z daniem nabiera one od razu dodatkowej konsystencji i zyskuje na smaku. Warto zwrócić uwagę na sposób podania, który przypomina danie na gorącym półmisku. Niestety według mnie samego sosu, który znajduje się w osobnej miseczce jest troszeczkę za mało. Nie mogę powiedzieć, że było złe, być może nie jestem przyzwyczajony do takich suchych dań. Piszę to co czują moje kubki smakowe.

Niespodziewany gość przy moim stoliku

Przed wyjazdem wspomniałem znajomemu, że wybieram się do gruzińskiego lokalu. W trakcie konsumowania drugiego dania do mojego stolika dołączył mój kolega, który zaskoczył mnie swoją obecnością. Nadarzyła się okazja do skosztowania kolejnego posiłku. Jak się okazało był nim Dżigari, czyli danie z podrobów wołowych duszone z cebulką, podawane że szczypiorkiem, chlebem lawasz oraz owocami granatu.

Razem z Dżigari zamówiliśmy jeszcze nieduży i skromny deser. Czurczchela nazywany gruzińskim snickersem wzbudził nie tylko moje zainteresowanie, ale również zdziwienie. Ten średnio estetyczny „baton” jak się okazuje to nic innego jak zagęszczony sok winogronowy oraz orzechy. Specjalnie przygotowany sok z winogron zalewamy orzechy z nitką co po dłuższym czasie daje nam Czurczchela. Muszę przyznać, że z początku nie wyglądało to apetycznie, ale jak to mówią do odważnych świat należy. Faktycznie smak mogę przyrównać do batona, tylko w tym przypadku bez czekolady. Jeśli chodzi o mnie, to nie zostanę fanem Czurczcheli.

Kiedy ja testowałem gruzińskiego batona, mój kolega rozpoczynał konsumpcję Dżigari. Jak się okazało danie jest smaczne, ale bez sosu trudno przeżyć suchość potrawy. W tym celu poprosiliśmy Panią kelnerkę o sos czosnkowy, który w pewnym stopniu uratował wołowe podroby.

Podsumowanie

Klimat restauracji Georgia zaskoczył mnie w zupełności. Kominek, szabla, czy wielka flaga. A nawet takie szczegóły jak tradycyjne ubranie wiszące na wieszaku przenoszą gości w inny świat. Sam wystrój wnętrza zrobił na mnie ogromne wrażenie. Jednak musimy pamiętać, że restauracyjny wygląd to tylko połowa sukcesu. Najważniejszy jest smak i oczywiście cena. Gruzińskie jedzenie jest dobre. Widzimy tam spore połączenie różnych produktów. W każdym naszym dniu mieliśmy dodatek granatu. Niestety niektóre dania są lekko suche i dopiero po wymieszaniu ich z sosem danie zyskuje na smaku Warto dodać, że nie do każdego dania jest dodawany osobno sos czego przykładem jest Dżigari. Bardzo pozytywnie zaskoczyła mnie zupa, która w smaku od razu przypomniała mi polską szczawiówke. Zupa dobrze odprawiona i według mnie pożywna. Czy można chcieć czegoś więcej?

Paragon z restauracji Georgia / fot.karolpisze.pl

Co do ceny, to za dwie osoby zapłaciłem 111 zł. Czy to dużo? Wydaje mi się, że tak. Uargumentuje to brakiem pierwszego dania np. jakieś zupy dla drugiej osoby, która w tym przypadku dołączyła później. Licząc kolejną zupę cena z pewnością wyszła by ponad 120 zł. Niestety kuchnia gruzińska w lokalu Georgia jest troszkę za droga. Polecam lokal do odwiedzenia go raz na jakiś czas. W ogólnej ocenie restauracja wypada dobrze. Sami zdecydujecie czy Odżahuri lub Dżigari będzie dla was idealnym daniem.
 
Georgia Menu, Reviews, Photos, Location and Info - Zomato