Sprzedawca z tytułu rękojmi musi udowodnić, że wada powstała z winy klienta

0
23

Przepisy gwarancji oraz rękojmi od zawsze były skomplikowane. Po nowelizacji przepisów 24 grudnia 2014 roku wiele artykułów dotyczących rękojmi oraz gwarancji zostało zmienionych. Jak się okazuje, niektóre na niekorzyść sprzedawców.
 
Nie zagłębiając się zbytnio w wiele szczegółów prawnych chciałbym dzisiaj poruszyć temat dotyczący rękojmi, a konkretnie domniemania wady w zakupionym przez nas produkcie. Nowelizacja przepisów, o których już wspomniałem dotknęła wiele kwestii w sprawie rękojmi. Jednym z nich jest domniemanie wady wynikające z artykułu 556 ust 2 kodeksu cywilnego.

„Jeżeli kupującym jest konsument, a wada fizyczna została stwierdzona przed upływem roku od dnia wydania rzeczy sprzedanej, domniemywa się, że wada lub jej przyczyna istniała w chwili przejścia niebezpieczeństwa na kupującego”.

Ustawodawca wydłużył termin „przypuszczania” występującej wady do roku, czyli połowy całego okresu rękojmi. Takie działanie z pewnością nie jest korzystne dla przedsiębiorcy, który od teraz będzie musiał „udowodnić” klientowi, że wada powstała z jego winy w przypadku odrzucenia reklamacji. Pamiętajmy, że klient winien jest wcześniej prawidłowo złożyć reklamację z tytułu odpowiedzialności sprzedawcy tzn. wskazać rodzaj reklamacji (rękojmia), określić prawidłowo żądanie (wymiana, naprawa, obniżenie ceny, zwrot), wykazać iż sprzedany towar jest niezgodny z umową (wada), a wada ujawniła się w ciągu roku od wydania sprzedanej rzeczy.


 
W momencie dochowania prawidłowo wszystkich kwestii po stronie klienta to sprzedawca będzie miał przysłowiowy „problem” przy weryfikacji usterki, która niekoniecznie może być wadą własną. Dobrym przykładem jest tutaj uszkodzenie LCD, gdzie pęknięcie świecącego ekranu znajduje się od wewnątrz, a nie na szybce. Takie uszkodzenia czasem nie są widoczne dla sprzedawców przyjmujących reklamację. Niewielu klientów zdaje sobie sprawę, że po tak prawidłowym zgłoszeniu reklamacji (oczywiście przed upływem wspomnianego wyżej terminu) możemy automatycznie założyć, że sprzedany telefon czy laptop po prostu posiadał wadę w chwili sprzedaży. Zdaje sobie sprawę, że brzmi to trochę dziwnie, ale niestety takie mamy prawo. Przed zmianą przepisów konsument miał 6 miesięcy takiego domniemania, teraz mamy już rok.

Opinia techniczna producenta

Zastanawiacie się pewnie co takiego powinien zrobić sprzedawca? Każdy przedsiębiorca, który prawnie zobowiązany jest do odpowiedzi na rękojmie ma 14 dni, aby zbadać sprawę i towar, jednocześnie udzielając odpowiedzi klientowi. Najczęstszym ruchem ze strony sklepów jest po prostu wysłanie urządzenia do serwisu producenta, który diagnozując urządzenie wydaje opinie na temat towaru.

W przypadku uszkodzenia mechanicznego z pewnością dostaniemy odmowę z jednoczesnym odrzuceniem naszej reklamacji. Sprzedawca odpisując na pismo powinien merytorycznie uzasadnić uszkodzenie bazując na opinii technicznej samego producenta. Na ekspertyzach technicznych wydanych przez serwis zewnętrzny najczęściej (chociaż nie zawsze) znajdziemy informacje:

„W badanym urządzeniu stwierdziliśmy uszkodzenie mechaniczne wynikające z nieprawidłowego użytkowania telefonu. Usterka powstała z winy klienta. Zgodnie z postanowieniami karty gwarancyjnej roszczenie klienta zostaje odrzucona, możliwa tylko i wyłącznie naprawa odpłatna”.

Taką lub podobną treść każdy sprzedawca w ciągu 14 dni powinien dostarczyć nam na piśmie (ewentualnie inną formą kontaktu ustaloną wcześniej) w ciągu 14 dni. W takiej ekspertyzie niestety znajdujemy wyraźny zapis, że uszkodzenie powstałe w urządzeniu jest naszą winą. Na tym etapie reklamacji mamy niewiele możliwości, ale o tym później.

Pamiętajmy, że jeśli sprzedawca dochował terminów nie możemy go obarczyć kosztami bezpłatnego usunięcia wady lub wymiany towaru. Jednakże warto zauważyć, że w praktyce na dosyć długi termin domniemania wady, przedsiębiorcy nie tak łatwo będzie ustalić czy zgłoszony przez konsumenta problem wynika z używania rzeczy lub czy jest to po prostu wada fabryczna. Sprzedawca po przedstawieniu negatywnej dla klienta ekspertyzy technicznej kończy reklamację z klientem, któremu zostaje możliwość odwołania się od reklamacji sprzedawcy lub wizyta u rzeczoznawcy/specjalisty w zakresie dziedziny z danego towaru. Zachęcam korzystania ze wsparcia takich specjalistów niestety na koszt reklamującego. Nie martwcie się jednak za wczasów.

Art. 566. § 1. Jeżeli z powodu wady fizycznej rzeczy sprzedanej kupujący odstępuje od umowy albo żąda obniżenia ceny, może on żądać naprawienia szkody poniesionej wskutek istnienia wady, chyba że szkoda jest następstwem okoliczności, za które sprzedawca nie ponosi odpowiedzialności. W ostatnim wypadku kupujący może żądać tylko naprawienia szkody, którą poniósł przez to, że zawarł umowę, nie wiedząc o istnieniu wady; w szczególności może żądać zwrotu kosztów zawarcia umowy, kosztów odebrania, przewozu, przechowania i ubezpieczenia rzeczy oraz zwrotu dokonanych nakładów w takim zakresie, w jakim nie odniósł korzyści z tych nakładów.

§ 2. Przepisy powyższe stosuje się odpowiednio, gdy kupujący żąda dostarczenia rzeczy wolnych od wad zamiast rzeczy wadliwych albo usunięcia wady przez sprzedawcę.

W momencie kiedy ekspertyza u rzeczoznawcy lub specjalisty z konkretnej dziedziny będzie pozytywna, następnym naszym krokiem będzie przedstawienie jej sprzedawcy, który najpewniej uzna nasze roszczenie. W tym momencie musimy pamiętać, że możemy również żądać zwrotu kosztów za ekspertyzę, której koszty spoczywały bezpośrednio na nas. Pamiętajcie jednak, że w Polsce prawo, czasem jest po lewej stronie i takie sprawy reklamacyjne mogą być znacznie trudniejsze niż opisałem to wyżej. W przypadku pytań zapraszam do komentarzy.