Zawitojcie w Karpielowce, czyli góralska rozkosz smaku

0
103

Jakiś czas temu razem z przyjaciółmi mieliśmy przyjemność skosztować kuchni góralskiej w restauracji Karpielówka na warszawskim Ursynowie. Lokal mieszczący się na ulicy ul. Indiry Gandhi 11 (róg Dereniowej) to malutki warszawski kawałek Zakopanego, w którym możemy nie tylko skosztować góralskich dań, ale również poczuć się jakbyśmy byli na Krupówkach. Co myślę o restauracji Karpielówka? Zapraszam was do mojej recenzji.
 

Wejście do lokalu robi wrażenie

Zanim weszliśmy do środka zwróciłem uwagę na wejście, które dość mocno eksponuje lokal w miejskim gąszczu różnych budynków. Mogłoby się wydawać, że wchodzimy do góralskiej chaty, której dach pokryty śniegiem idealnie komponuje się z całą scenerią. Zapewniam was, że restauracja Karpielówka to niezwykła chata. Nie trzeba daleko szukać dowodów na te słowa, wystarczy przekroczyć próg lokalu delektując oczy pięknym góralskim wnętrzem. Przechodząc dalej widzimy również szatnie, w której możemy zostawić nasze odzienie. Nie wiele restauracji ma takie możliwości.

Restauracja Karpielówka / fot.karolpisze.pl

W środku charakterystyczny wystrój robi apetyt na więcej. Jak powiedział mój przyjaciel „Jeśli jedzenie jest tak dobre, jak wystrój to będzie ciekawe miejsce” do zapamiętania na kulinarnej mapie Warszawy.

Wnętrze lokalu Karpielówka / fot.karolpisze.pl

Wygodne ławy oraz mini „wodospad” podkreślają wnętrze. Muszę przyznać, że najbardziej zaskoczyło mnie wielkie akwarium, które według mojego przyjaciela „nie pasuje do tego miejsca”. Według mnie jest zupełnie inaczej.

Wnętrze lokalu Karpielówka / fot.karolpisze.pl

Pływające rybki to element wypełniający pomieszczenie dla gości, być może nie do końca pasującym w takim miejscu. Jednak pamiętajmy, że to nie wystrój jest naszym głównym celem wizyty restauracji Karpielówka. Przechodząc dalej dostrzegamy klimatyczne świece, drewniane ławy, a nawet numerki na ubrania wykonane z drewna. To wszystko podkreśla klimat góralski ocieplając całe wnętrze robiąc apetyt na jedzenie.

Jedzenie czas zacząć

Lokal Karpielówka odwiedziłem z większą ekipą znajomych i przyjaciół. Po złożeniu zamówienia wyczekiwaliśmy na na pierwsze dania popijając herbatę, wodę gazowaną czy piwo grzane. W sobotni wieczór zamówiliśmy śledzia w oleju, tatar wołowy, mix 5 placków, placek po zbójnicku oraz gulasz wołowy. Nie musieliśmy długo czekać na zamówienie, bo jedzenie zostało nam przyniesione niemalże w tym samym czasie.

Tatar w lokalu Karpielówka / fot.karolpisze.pl

Tatar był naprawdę dobry. W karcie znajdowała się informacja, że było tam 150 gram mięsa i faktycznie muszę przyznać, że przystawki sam nie kończyłem, bo nie byłem w stanie. Warto zwrócić uwagę na ozdobienie talerza. Takie danie zachęca, a smak podkreśla tylko jakość wykonania. Czas przejść do dania typowo góralskiego, czyli placka po zbójnicku. Tutaj pojawiły się mieszane odczucia.

Placek po zbójnicku w lokalu Karpielówka / fot.karolpisze.pl

Kucharz w przypadku tego dania się nie popisał. Niestety, ale placek był przypalony, co zresztą widać na załączonym wyżej zdjęciu. Przyozdobienie było ciekawe, ale efekt przypalenia z pewnością nie dodaje uroku tego dania. Razem z przyjaciółmi poinformowaliśmy o tym menadżera lokalu. Karpielówka w tym przypadku stanęła na wysokości zadania i zaproponowała nam wymianę dana ewentualnie godząc się na obniżenie ceny. Wybraliśmy obniżkę ceny. Z całą pewnością było to profesjonalne podejście do obsługi klientów. Moim skromnym zdaniem restauracja w takich momentach zawsze zyskuje w oczach klientów, nawet po mimo faktu błędu.

Mix 5 placków / fot.karolpisze.pl

O wiele lepiej i smaczniej wyglądało danie mixu 5 placków, które zostało podzielone na dwie osoby. Jest to wersja dania, w którym otrzymujemy 5 mniejszych placuszków w różnych kombinacjach. Ciekawa kompozycja i ciekawe podanie. Danie naprawdę smaczne. Czas jednak przejść do wołowego gulaszu, który był gotowany w czerwonym winie.

Gulasz wołowy z kopytkami w lokalu Karpielówka / fot.karolpisze.pl

Bardzo, ale to bardzo spodobał mi się sposób podania tej potrawy. Mięso w sosie otrzymujemy w niedużym kociołku lekko podgrzewanym świeczką. Na osobnym talerzy otrzymujemy kopytka oraz buraczki, które w połączeniu z gulaszem smakują idealnie. Całe wyjście wraz z jedzeniem możemy zaliczyć do udanych. Placek po zbójnicku to mały wypadek przy pracy kucharza, który restauracja załatwiła tak jak należy. Nie było żadnego „ale”. Szybko, smacznie w ciepłym góralskim klimacie.

Podsumowanie

Karpielówka to ciepły, smaczny i stosunkowo nie drogi lokal. Za wszystkie dania razem z napojami na 4 osoby zapłaciliśmy 126 zł. Warto dodać, że do rachunku został doliczony rabat za placek po zbójnicku zgodnie z naszymi wcześniejszymi ustaleniami z menadżerem restauracji. Rabat za placek wynosił 14 zł, a koszt dania 20. Uczciwa propozycja biorąc pod uwagę, że mieliśmy propozycje wymiany na nowy placek.

Paragon restauracja Karpielówka / fot.karolpisze.pl

Niestety nie ma lokali idealnych. Naszym zaskoczeniem była informacja, że na miejscu nie można płacić kartą. Pani kelnerka poinformowała nas, że na bocznej ścianie lokalu znajduje się bankomat. Na pewno jest to jakieś wyjście w momencie braku pieniędzy, jednak lepszym rozwiązaniem w dobie 21 wieku jest terminal płatniczy. Mimo wszystko sobotni wypad zaliczam do udanych, bo fajnie jest skosztować góralskiej kuchni.
 
Karpielówka Menu, Reviews, Photos, Location and Info - Zomato